Powrót

Europejski Jednolity Rynek Cyfrowy – o co chodzi?


7 maja 2015

Brak komentarzy
Europejski rynek cyfrowy
Europejski rynek cyfrowy

Pakiet jednolitego rynku cyfrowego został wczoraj zaprezentowany w Brukseli. Z nagłówków gazet wyczytamy jak to Europa, tworząc przeciwwagę dla amerykańskiej gospodarki cyfrowej, musi wkroczyć w epokę cyfrową i umożliwić wykorzystywanie możliwości świata cyfrowego zarówno obywatelom, jak i przedsiębiorcom. O co dokładnie chodzi?

Podobno tylko 15 procent obywateli UE z dokonuje zakupów internetowych w innym państwie Starego Kontynentu. Z drugiej strony, spółki internetowe i startupy nie mogą w pełni wykorzystać możliwości wzrostu, które dają im technologie cyfrowe: jedynie 7 proc. MŚP prowadzi sprzedaż transgraniczną. Przyjęta wczoraj strategia jednolitego rynku cyfrowego ma to zmienić. Według planów Brukseli, do końca następnego roku zostanie zrealizowane 16 najważniejszych działań w ramach 3 filarów (zainteresowanych odsyłamy do szczegółów):

  1. lepszy dostęp do dóbr i usług cyfrowych w całej Europie;
  2. stworzenie odpowiednich warunków i jednolitych zasad prowadzenia działalności dla sieci cyfrowych i usług innowacyjnych, aby mogły się lepiej rozwijać;
  3. zmaksymalizowanie potencjału wzrostu gospodarki związanego z gospodarką cyfrową.

„Usuńmy te wszystkie płoty i mury blokujące nas w sieci. Ludzie muszą mieć możliwość swobodnego przekraczania granic online, tak jak mogą to czynić w realnym świecie” – zapowiadał Andrus Ansip, wiceprzewodniczący Komisji ds. jednolitego rynku cyfrowego.

Co ma na myśli mówiąc o płotach i murach?  Chodzi o zniesienie geograficznych barier, tzw. blokady regionalnej, bo zbyt wielu Europejczyków nie może korzystać z usług internetowych, które są dostępne w innych krajach Unii lub są oni przekierowywani do lokalnego sprzedawcy oferującego produkty w innych cenach. Polepszy się zatem dostęp do oglądania niedostępnych filmów i rozgrywek sportowych czy słuchania muzyki. Cytując  Antyweb’a “jedna premiera będzie dotyczyła całej UE – zamawianie produkcji z Wielkiej Brytanii (chociażby z Amazonu) będzie tańsze niż dotychczas, znikną wspomniane wcześniej ograniczenia regionalne, łatwiej będzie uzyskać dostęp do nieobecnych w Polsce serwisów (np. Xbox Music) itd. Na Niemcach, Francuzach i mieszkańcach innych zachodnich krajów pewnie nie robi to większego wrażenia. Dla nas taka zmiana miałaby ogromne znaczenie, bo zaowocowałaby pojawieniem się usług i treści, na które normalnie nie moglibyśmy liczyć.

Chodzi też o lepszy dostęp konsumentów i przedsiębiorstw do towarów i usług cyfrowych, w tym ułatwienie transgranicznego handlu elektronicznego m.in. przez zmniejszenie kosztów dostawy przesyłek, zniesienie blokady regionalnej w krajach należących do UE, unowocześnienie prawa autorskiego.

Bruksela będzie zabiegać także o uproszczenie zasad VAT, bo wiele małych i średnich przedsiębiorstw traci na zmaganiu się ze skomplikowanymi przepisami transgranicznymi.

Dalej, stworzenie odpowiednich warunków dla rozwoju sieci i usług cyfrowych, w tym pobudzenie inwestycji w infrastrukturę sieciową, tworzenie europejskiej gospodarki cyfrowej i społeczeństwa cyfrowego o długofalowym potencjale wzrostu. Podoba nam się jak o umiejętnościach cyfrowych pisał Włodzimierz Marciński, lider cyfryzacji i pełnomocnik ministra administracji i cyfryzacji ds. rozwoju kompetencji cyfrowych:

“Dzisiejszym przedszkolem, podwórkiem, korytarzem szkolnym, boiskiem, placem zabaw, biblioteką, a nawet klasą jest sieć. Tam znaleźć można pierwsze zabawki, wieści o znajomych i aktualności z życia szkoły, informacje o pracy domowej, lektury, gry i zabawy, muzykę, informacje o świecie. W sieci można się realizować, być aktywnym i twórczym. To pokazuje, że umiejętności cyfrowych nie wolo traktować jednowymiarowo.”

A skoro cytyjemy juz urzednika państwowego, to nowy plan działania obejmuje też zmiany w administracji elektronicznej bo przewiduje połączenie rejestrów przedsiębiorstw w całej Europie (!), współpracę różnych systemów krajowych oraz obowiązek jednorazowego przekazania swoich danych przez obywateli i przedsiębiorstwa organom administracji publicznej. Oznacza to, że organy administracji publicznej nie będą już składać powielających się wniosków o te same dane, skoro mogą one wykorzystać dane, które są już do ich dyspozycji.

Czyli co to wszystko oznacza dla startupów?

Ujednolicone reguły. Ma powstać jeden, wielki rynek cyfrowy, bo ten obecny jest poszatkowany. Na razie mamy 28 regulacji dotyczących spraw cyfrowych w unijnych krajach, ale liczne przepisy powodują te wszystkie bariery na rynku.

Najbliższą okazją do rozmowy o jednolitym rynku cyfrowym w gronie przedstawicieli administracji rządowej i samorządowej, przedstawicieli biznesu, świata akademickiego, sektora edukacyjnego bedzie 14 maja – bo wtedy w Warszawie odbędzie się konferencja „Europejski rynek cyfrowy”. Punktem wyjścia będzie wizyta komisarza ds. jednolitego rynku cyfrowego Andrusa Ansipa (to ten były premier Estonii, który stał na czele trzech kolejnych rządów). My też w tej debacie bedziemy aktywnie brać udział.  Zachęcamy do rejestracji!

Komentarze Dodaj komentarz Anuluj

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Dodaj komentarz za pomocą formularza powyżej