Powrót

Przyszłość to maszyny zombi, IoT i startup zamiast działu w korporacji


18 maja 2016

Brak komentarzy

Już wkrótce startupy będą zastępowały powolne i nieskuteczne departamenty R&D korporacji. Innowacje muszą być kwantyfikowalne. Startupy powinny nauczyć się definiować wartość dodaną, jaką ich produkt stanowi dla korporacji i spełnić trzy podstawowe warunki – tego dowiedzieliśmy się z pierwszych sesji inaugurujących Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach.

Rządowe priorytety: innowacyjność i eksport

Premier Beata Szydło, otwierająca pierwszy dzień Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który potrwa w Katowicach do 20 maja powiedziała, że w Polsce mamy potencjał budowania zdrowej gospodarki, która będzie aktywna na rynkach zagranicznych i konkurencyjna.

Minister Mateusz Morawiecki wskazał, że 14 największych firm polskich to przedsiębiorstwa z udziałem kapitału zagranicznego. Zaapelował o poszukiwanie proporcji w gospodarce oraz zwrócił się do biznesu i sektora publicznego o wypracowanie sposobów, dzięki którym startupy zaczną stanowić realną wartość dodaną dla polskiej gospodarki, a nie – z braku rozwiązań – emigrować do Kalifornii. Minister Rozwoju powiedział, że najważniejsza w gospodarce jest innowacyjność i eksport: „nie znam państwa, które odniosło sukces bez lokomotywy eksportowej”.

ekg

Dane są wszystkim

Podczas sesji „Digitalizacja gospodarki. Szanse i zagrożenia cyfrowej rewolucji” James Whittaker z Microsoftu w euforycznym stylu rozpostarł wizję cyfrowej przyszłości pod trudnym do podważenia hasłem: „Przyszłość to dane”. Przewiduje, że wykwalifikowani pracownicy, tacy jak księgowi czy ekonomiści, już wkrótce zostaną zastąpieni przez maszyny. – Jeszcze kilka lat temu nie wierzyliśmy, że samochody będą jeździć bezzałogowo, a dziś stało się to faktem – mówił Whittaker.

W 2016 roku projekt World Wide Web z lat 90-tych jest już jego zdaniem nieaktualny. Nadeszła era centrów danych z niewiarygodną powierznią przechowywania. „Mówi się o inteligentnych maszynach, ale one nie są inteligentne – mają dostęp do wciąż rosnącej liczby informacji, na podstawie których wyszukują i trworzą wzorce zachowań użytkowników internetu” –  dodał Whittaker.

Koniec sklepów z aplikacjami

Maszyny zaczynają przypominać zombi. W internecie dostępne są aplikacje, które mówią ci,  kiedy wyjść do toalety,  żeby nie stracić najlepszych scen z oglądanego właśnie filmu. Sprawdźcie Runpee app. App stores już wkrótce będą przeszłością – prognozuje ekspert Microsoft. Maszyny będą za nas gromadzić multum informacji. To server developers budują naszą przyszłość, mówił Whittaker, a rozwiązania IoT zajmą miejsce aplikacji. Maszyny zaczną bezpośrednio pośredniczyć pomiędzy sprzedającymi i kupującymi.

Startup zamiast R&D, ale pod warunkiem

Paneliści zwrócili uwagę na przewagę intensywności i skali wzrostu startupów, z czym duże korporacje muszą się liczyć: – Tesla ma wycenę na poziomie 3/4 wyceny General Motors, pomimo że jest na rynku od 5 lat a GM od 100. To sprawia, że duże jednostki muszą się mieć na baczności –  mówił Wojciech Wolny z EUVIC. Jego zdaniem już wkrótce startupy będą zastępowały powolne i nieskuteczne departamenty R&D korporacji.

Istnieje realna potrzeba udrożeniania kanałów współpracy pomiędzy startupami a korporacjami, ale dotychczasowe doświadczenia obu stron bywają różne. Jeśli takie projekty mają się udać, to muszą toczyć się na zewnątrz korporacji – twierdzi część startupowej branży.  

Wszyscy paneliści zgodzili się, że innowacje muszą być kwantyfikowalne. Startupy muszą nauczyć się określać wartość dodaną, jaką ich produkt stanowi dla korporacji, z którą chcą współpracować. Żeby skutecznie pitchować innowacje korporcjom startupy muszą zaprezentować projekt, który spełnia trzy warunki: break-even osiągalny po 12 miesiącach, payback po 24 miesiącach, gwarancja, że z innowacji skorzysta 10 tysięcy klientów.

Inwestor nie może się bać

Również dla potencjalnych inwestorów ważne są przejrzyste dane, które uzasadnią inwestycje. Największą barierą dla pozyskania inwestora w kraju jest ryzyko, jakim najczęściej obarczone są projekty innowacyjne  – co na partnera biznesowego, a w szczególności partnera publicznego, działa jak straszak. Musi on bowiem wykazać celowość i zasadność wydanych środków, więc jest skłonny wejść w inwestycję, jeśli ma dane tworzące pozytywną prognozę dla przedsiębiorsywa.

Artur Kupczunas ze startupu Saule Technologies opowiadał, że w ich przypadku kapitał pozyskali dopiero od japońskiego inwestora, przy zachowaniu aż 80% polskich udziałów. Polski podmiot publiczny niestety odmówił współpracy, ponieważ bał się dużego ryzyka związanego z brakiem gwarancji zwrotu.

W podsumowaniu usłyszeliśmy złotą regułę startupów: startup trzeba będzie kiedyś sprzedać, dlatego już dziś trzeba myśleć kategoriami wyjścia z inwestycji.

Komentarze Dodaj komentarz Anuluj

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Dodaj komentarz za pomocą formularza powyżej