Powrót

Rozmowy ze startupami – wywiad z Szymonem Niemczurą, założycielem Kontakt.io


29 marca 2016

1 komentarz

Jeśli udało się Wam zainteresować swoim produktem polski fundusz – fantastycznie, ale nie zgadzajcie się na pierwszą zaproponowaną ofertę. O tym jak zwrócić uwagę inwestorów, czy łatwo jest wyjść polskim startupom za granicę i jakie zmiany powinny wkroczyć na polską scenę startupową, opowiada Szymon Niemczura – współzałożyciel i CEO startupu Kontakt.io.

kontakt.io2

W teorii między Doliną Beaconów a Doliną Krzemową jest prawie 10 tys. km. A w praktyce? Jak ciężko jest zaistnieć krakowskiej firmie na amerykańskim rynku?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie, bo doświadczenia jakie udało się nam zdobyć w Kontakt.io są z wielu powodów unikalne.  Innowacyjność produktu z jakim pracujemy a do tego warunki rynkowe, w których zaczynaliśmy nasz biznes (premiera Bluetooth 4.0 i formatu iBeacon) sprawiły, że od pierwszego miesiąca działaliśmy już jako firma globalna. Mogę natomiast z dużym obiektywizmem stwierdzić, że dzięki dobrej sławie polskich inżynierów, coraz łatwiej jest nam na konkurować z zagranicznymi markami. Jako Polska firma nie jesteśmy ani dyskryminowani, ani mniej wiarygodni dla potencjalnych partnerów. Układ jest prosty – jeśli oferujesz klientom konkurencyjny produkt, możesz budować z nimi silne relacje bez względu na to, czy prowadzisz biznes z San Diego, Moskwy czy Pekinu.

Do tej pory zebraliście ponad 7 milionów dolarów. Jak przekonać inwestorów, aby wyłożyli tak ogromną sumę pieniędzy?

Aby przekonać inwestorów do inwestycji w projekt, trzeba mieć dwie rzeczy – dobrej jakości, skalowany produkt i zespół, który jest w stanie osiągać wyznaczane cele. Bez obu tych czynników trudno liczyć na zastrzyk gotówki. Trzeba tu podkreślić, że sam proces pozyskiwania dofinansowania jest dla większości startupów bardzo czasochłonnym, ale jest niezwykle ważnym elementem na drodze rozwoju ich biznesu. To dzięki rozmowom z inwestorami, ich analizie i sugestiom, mogliśmy spojrzeć na Kontakt.io z zupełnie innej perspektywy. Te spotkania pozwoliły nam na nowo zaprojektować wzrost firmy chociażby w kontekście struktury klientów czy redefinicji źródeł przychodów.

Inwestorzy Kontakt.io pochodzą z Danii i Czech. Dlaczego sięgnęliście po zagraniczny kapitał zamiast szukać dofinansowania nad Wisłą?

Powód jest prosty – jasne zasady współpracy oraz doświadczenie. Fundusze europejskie czy amerykańskie, oferują bardzo uczciwy, standardowy parytet – za konkretną ilość udziałów, startup może liczyć na bardzo podobną kwotę pieniędzy oraz bardzo uczciwe warunki umowy. Do tego dochodzi jeszcze kapitał wiedzy i doświadczenia, których ze względu na krótszą historię wolnego rynku, trudno dziś jeszcze szukać w naszym kraju. Co prawda przybywa u nas rodzimych funduszy Venture Capital, ale w mojej opinii jakość ich wsparcia pozostawia wiele do życzenia. Inwestorzy nad Wisłą próbują budować wokół siebie silosy startupowe, które mają zapewnić im jak największy kawałek tortu na rynku innowacji. W praktyce oznacza to, że młodzi przedsiębiorcy często zgadzają się na gorsze warunki współpracy niż te, o które mogliby zawalczyć w Berlinie, Londynie czy w Sillicon Valley. To oczywiście sytuacja przejściowa. Wkrótce lokalni inwestorzy, chcąc być konkurencyjni dla kapitału zagranicznego, wypracują odpowiednie procedury współpracy. Tutaj ważna rada dla wszystkich przedsiębiorców: nie działajcie pochopnie. Jeśli udało się Wam zainteresować swoim produktem polski fundusz – fantastycznie, ale nie zgadzajcie się na pierwszą zaproponowaną ofertę. Koniecznie sprawdźcie, na jakie warunki umowy możecie liczyć u innych inwestorów z zagranicy..

Odwróćmy nieco to pytanie. Czy Polska wspiera dziś przedsiębiorców czy łatwiej jest wyjść za granicę?

Dobra wiadomość jest taka, że w Polsce nie przeszkadza się przedsiębiorcom, a przynajmniej nie bardziej niż w Stanach Zjednoczonych. Inna sprawa, że młodzi przedsiębiorcy otrzymują dość wąskie wsparcie administracji publicznej i rządowej na etapie rozwoju i wzrostu firmy. Wiele mówi się dziś o tym, że fundusze Programu Innowacyjna Gospodarka 8.1, 8.2, 6.1 zostały niewłaściwie zagospodarowanie. Nauczyliśmy młodych ludzi, że łatwo jest sięgnąć po pieniądze na start. Takie fundusze zdobyć można było właściwie bez tworzenia silnych biznesowych fundamentów firmy, a jedynie spełniając wymagania unijnego formularza. Problem polega na tym, że startup tworzony zazwyczaj przez młodych, niedoświadczonych ludzi potrzebuje nie tylko zastrzyku gotówki w pierwszej fazie, ale mentora (i najlepiej klienta!), który pomoże oszacować perspektywiczność danego rozwiązania i – co ważne – zaplanować proces rozwoju i sprzedaży danego produktu/usługi w dłuższej perspektywie. W tym zakresie mamy jeszcze wiele do nadrobienia.

W niedawno przyjętym planie gospodarczego rozwoju (Planie Morawieckiego) jest zapewnienie wsparcia dla startupów – jakie instrumenty ze strony Państwa są potrzebne startupom według Ciebie?

Moim zdaniem, jakiekolwiek piętrzenie instytucji i biurokracji, jest niepotrzebnym generowaniem kosztów, za które zapłacimy my – podatnicy. Administracja w Polsce powinna myśleć o sobie jako o poligonie doświadczalnym dla młodych przedsiębiorców – najpierw wskazać obszary, które na styku sfery publicznej i prywatnej wymagają usprawnienia, a potem znaleźć i zatrudnić startup, który zaproponuje najlepsze, najbardziej optymalne kosztowo i operacyjnie rozwiązanie. To sytuacja, dzięki której wygrywają wszyscy – obywatele, jako beneficjenci danej technologii, oraz startup, zyskując pierwszego, dużego klienta. Taki model współpracy z powodzeniem funkcjonuje w wielu miastach i regionach m.in. w Kaliforni. W ten sposób swoją potęgę zbudował Intel, który rozpoczął światową ekspansję właśnie od wygrania przetargu rządowego. Czas na to, by nasza administracja stała się swoistym Kickstarterem dla startupów.

Co myślisz o polskiej scenie startupowej? Co dobrego się dzieje w tym środowisku, a co mogłoby się poprawić?

Polska scena startupowa jest jeszcze w fazie dojrzewania, ale mamy sporą listę sukcesów, z których powinniśmy być dumni. To, co udało się osiągnąć w ciągu 2-3 lat działalności firmom takim jak Base, Brand24 czy Kontakt.io sprawia, że dziś więcej młodych ludzi wchodzi na rynek z przekonaniem “nam też może się udać”. Co mnie osobiście cieszy to fakt, że coraz więcej osób chce się dzielić swoim doświadczeniem na rynkach zagranicznych, pokazywać jakich błędów nie popełniać i gdzie szukać swojej szansy. To najlepiej świadczy o tym, że jako braża powoli, ale sukcesywnie dorastamy. Musimy sobie pomagać, to jedyna szansa na silny ekosystem, który może przetrwać długofalowo.

kontakt.io

To na koniec podziel się proszę swoim największym sukcesem i porażką w karierze. Czego Cię nauczyły?

Dla mnie największym powodem do dumy jest zbudowanie mocnego, lojalnego zespołu. To niezwykle ciężkie zadanie w momencie, gdy firma rośnie tak szybko, a priorytetem jest produkt. W ciągu 2 lat udało się na powiększyć team z 15 do 63 osób, co przy niewielkim doświadczeniu w zakresie zarządzania ludźmi wydawało się karkołomnym zadaniem. Po drugiej stronie mocy jest oczywiście szereg małych potknięć, które wynikały z braku czasu na głęboką biznesową refleksję. Działamy w bardzo dynamicznie zmieniającym się otoczeniu. Od startu w 2013 roku, technologicznie dzielą nas niemal lata świetlne. Dziś bylibyśmy pewnie w zupełnie innym miejscu, gdyby nie te błędy, ale to część doświadczenia, które musimy zdobywać w biznesie, aby się rozwijać.   

Szymon Niemczura, Współzałożyciel i CEO w Kontakt.io

Twórca i ster jednego z najważniejszych startupów tworzących rozwiązania oparte o technologię Bluetooth Smart na świecie. Beacony Kontakt.io pomagają dziś w budowaniu personalizowanych doświadczeń opartych o geolokalizację już 14 tys. klientom w ponad 120 krajach świata. Szymon to zdeklarowany adwokat idei Internetu Rzeczy, związany z nowym technologiami od 2009 roku. Absolwent ekonomii i finansów w Wyższej Szkole Biznesu w Nowym Sączu. Po godzinach, szczęśliwy ojciec i pilot szybowca.

Komentarze Dodaj komentarz Anuluj

Daniel Dereniowski

1 kwietnia 2016 o 08:07

Świetny wywiad:) Bez zadęcia, prosto, klarownie i ciekawie. Więcej takich!:)