Powrót

Rozmowy ze startupami – wywiad z Karoliną Demiańczuk, pomysłodawczynią Spontime


12 kwietnia 2016

Brak komentarzy

O tym jak współczesne uczelnie przygotowują do prowadzenia własnego biznesu i jak dobra kampania marketingowa pozwala wycenić projekt na 3 mln $ rozmawiamy z Karoliną Demiańczuk, pomysłodawczynią Spontime, aplikacji, która jeszcze nie istnieje, a już piszą o niej polskie i zagraniczne media. Czy zasadnie? 

Spontime to aplikacja społecznościowa stworzona przez 21 letnią Karolinę we współpracy z 4 osobowym zespołem programistów i UX/UI designera z doświadczeniem w branży startupowej.

Choć nie było jeszcze oficjalnej premiery, zespół otrzymał już szerokie wsparcie ze strony fundacji międzynarodowych oraz instytucji rządowych, a także oferty inwestycyjne od prywatnych inwestorów z USA, Szwecji oraz Polski, którzy wycenili spółkę na kwotę 3 mln $. Część branży startupowej w Polsce łapała się za głowę próbując określić, gdzie są granice informacji i marketingu. Postanowiliśmy sprawdzić kim jest 21-latka, która zrobiła wokół siebie ostatnio tyle szumu. 

Wciąż czekamy na oficjalną premierę aplikacji – piszecie w komunikacie prasowym, że narzędziem zachwycili się inwestorzy i wycenili startup na 3 mln dolarów. Kiedy możemy się spodziewać oficjalnej wersji? 

Obawiam się, że moja koncepcja nigdy nie będzie miała ostatecznej wersji. Codziennie przychodzą mi do głowy nowe pomysły jak możemy rozwinąć Spontime. Można powiedzieć, że wersja premierowa będzie podstawą aplikacji, do której stale będziemy dodawać nowe funkcje i którą stale będziemy usprawniać. Mam wizję na to jak widzę Spontime za rok, dwa lata, czy pięć lat, ale ciągle się ona zmienia. Myślę, że jest to typowe dla startupów – nigdy nie wiadomo co będzie jutro i jakie kolejne pomysły przyjdą nam do głowy.

Fot.: Jakub Zawadzki
Fot.: Jakub Zawadzki

Niektórzy powiedzą, że to zadziwiające, że skoro premiera Spontime zaplanowana jest pod koniec wiosny, już można przeczytać o Was w Digital Journal, czy na portalu TVN24bis. Jak udało Ci się przebić z samym projektem do mediów? Czy zainteresowanie medialne pomogło lub zaszkodziło Wam w jakiś sposób ?

Powiem szczerze, że sama nie spodziewałam się takiego zainteresowania jeszcze przed premierą aplikacji. Wszystko wyszło naturalnie – opublikowaliśmy stronę internetową oraz stronę na Facebooku, gdzie umieściliśmy teaser video i informacje o naszych działaniach w USA – np. pozyskanie wsparcia Silicon Valley Acceleration Centre, zarejestrowanie firmy, czy udział w konferencji the Launch Festival. Dołączyliśmy również do bazy startupów w Startup Poland, gdzie widnieje adres naszej siedziby w San Francisco. Dziennikarzy zaciekawił fakt, że rozpoczynamy działalność w Dolinie Krzemowej i szybko zaczęli zgłaszać się do nas z pytaniami. Od czasu ukazania się pierwszego artykułu, codziennie otrzymujemy zaproszenia do udziału w wywiadach i reportażach. Zainteresowanie medialne zdecydowanie pomogło nam w dotarciu do szerokiego grona osób w krótkim czasie. Każdego dnia otrzymujemy wiadomości od osób z całej Polski, a nawet z zagranicy, którzy przeczytali o nas w sieci. Pytają o więcej szczegółów, wspierają nas i trzymają kciuki, a nawet już zgłaszają się do pracy. Dodaje nam to ogromnej energii i motywacji do pracy. Poza tym, szum medialny przyciągnął do nas kolejnych Aniołów Biznesu – tym razem z Niemiec oraz z Wielkiej Brytanii.

Kto pomaga Ci w tworzeniu strategii marketingowej Spontime ?

Co ciekawe, nie mam żadnej konkretnej strategii marketingowej. Ja sama jestem studentką, a więc kieruję się głównie własną intuicją, która podpowiada mi co mogłoby być interesujące dla innych studentów. Czasem konsultuję moje pomysły ze znajomymi oraz z profesorami SGH i pytam ich o zdanie. Marketing jest zdecydowanie najbardziej kreatywną częścią mojej pracy i pozwala mi oderwać się od tych bardziej formalnych zadań, więc praca nad nim sprawia mi ogromną przyjemność. Skupiam się głównie na marketingu internetowym w mediach społecznościowych. To właśnie poprzez social media najłatwiej dotrzeć do młodych ludzi na całym świecie. Pracuję też nad kampanią marketingową na uniwersytetach w USA.

Otrzymaliście wsparcie ze strony Szkoły Głównej Handlowej oraz organizacji rządowych takich jak Silicon Valley Acceleration Centre czy WPHI w Waszyngtonie. Na czym polega takie wsparcie i jak udało Wam się je zdobyć?

Wsparcie jakie otrzymaliśmy jest to głównie wsparcie mentoringowe. Profesorzy Szkoły Głównej Handlowej chętnie doradzają nam i pomagają podjąć odpowiednie decyzje. W projekt szczególnie zaangażowali się dr hab. Marcin Wojtysiak-Kotlarski oraz dr Krzysztof Piech, którzy pełnią rolę naszych mentorów. Silicon Valley Acceleration Centre oraz WPHI pomaga nam w sprawach prawnych oraz księgowych w USA, a także w nawiązaniu kontaktów z tamtejszymi inwestorami czy organizacjami. Samo zdobycie wsparcia nie było trudne – po prostu zgłosiliśmy się o pomoc i radę, a fakt, że wynikła z tego stała współpraca był dla nas miłym zaskoczeniem.

Uczyłaś się w międzynarodowych szkołach:  amerykańskim liceum Melrose High School w USA i National University of Singapore Business School – uplasowanej na 12 miejscu najlepszych uczelni na świecie według QS. Jakie są najcenniejsze doświadczenia wyniesione z zagranicznych szkół? Czego polskie uczelnie mogą uczyć się od zagranicznych?

Zagraniczne szkoły poza samym nauczaniem, zdecydowanie wspierają rozwój kreatywności oraz umiejętności miękkich. Uczniowie liceów amerykańskich sami tworzą swój plan zajęć, mając do wyboru takie przedmioty jak Wystąpienia Publiczne, Dziennikarstwo, czy Produkcja Video. Każde zajęcia, nawet te typowo ścisłe, jak Matematyka czy Biologia, opierają się na tworzeniu własnych projektów. To samo dotyczy studiów w Singapurze – tam również stawia się na zbieranie doświadczeń praktycznych, takich jak tworzenie realnych projektów dla firm czy praca z klientem. Na przykład, zajęcia ‘New Venture Creation’ w NUS polegały na pracy nad własnym pomysłem na startup, który pod koniec semestru prezentowaliśmy przed grupą ok 30 inwestorów, zaproszonych przez profesora prowadzącego zajęcia, który sam jest inwestorem. Pracowaliśmy w 5-6 osobowych grupach, w których każdy odpowiedzialny był za inną część biznesową, co świetnie odzwierciedlało pracę w realnym startupie. Jako ciekawostkę mogę dodać, iż niektóre z przedstawionych pomysłów faktycznie otrzymało później dofinansowanie od inwestorów. Co jeszcze przykuło moją uwagę, to fakt że zarówno w USA, jak i w Singapurze nie ma czegoś takiego jak porażka – jeśli przykładowo uczeń bierze udział w zawodach lekkoatletycznych i zajmie ostatnie miejsce, inni wciąż mu kibicują i gratulują dotarcia do mety. Myślę, że my również powinniśmy uczyć takiego podejścia młodych ludzi w Polsce.

Gdzie zdobywałaś doświadczenie biznesowe, które przekuło się na stworzenie Spontime?

Od zawsze wiedziałam, że chcę pracować nad własnymi projektami. Już w podstawówce byłam przewodniczącą szkoły. Decyzję o pójściu na studia biznesowe podjęłam w liceum w USA, gdyż tam działałam jako Manager drużyn sportowych oraz pracowałam jako Assistant Manager w lokalnej kawiarni. Na pewno wiele nauczyłam się też podczas praktyk oraz działalności organizacjach podczas moich studiów, takich jak Goodyear, Coca-Cola HBC, Rotaract Club Warsaw Chopin czy Ambasada RP w Waszyngotnie. Każdy projekt w jaki się angażowałam nauczył mnie czegoś nowego i otworzył furtkę do kolejnych doświadczeń. W pracy w startupie szczególnie ważna jest komunikacja i teamwork, a te umiejętności można rozwinąć tylko poprzez praktykę.

unspecified

Jesteście na etapie negocjacji  dotyczących pierwszego finansowania.  Na co należy zwrócić szczególną uwagę przy takich przedsięwzięciach?

Na wszystko! Każde pojedyncze zdanie umowy może mieć ogromne znaczenie dla przyszłości firmy oraz samych Founderów. Wiele startupów godzi się na każde warunki, aby tylko dostać dofinansowanie, i często nie zwraca uwagi na szczegóły. Jednak negocjacje dotyczą nie tylko wyceny, wysokości dofinansowania czy oddanych udziałów, ale każdej potencjalnej sytuacji, która może zadziać się w przyszłości . Już przy rundzie seedowej musimy myśleć o kolejnych trzech rundach finansowania. Ważny jest też przydział miejsc w zarządzie – niektórzy inwestorzy w ogóle nie chcą angażować się w działalność firmy, podczas gdy inni żądają znaczną część kontroli nad firmą.  Ważne jest również to czym zajmuje się inwestor i co może nam zaoferować poza samym dofinansowaniem.  My zwracamy uwagę na wiedzę, doświadczenie, network, i w jaki inny sposób inwestor może pomóc nam rozwinąć startup (np. inwestując w inne aplikacje mobilne, zapewniając nam darmowe reklamy). Niestety nie da się jednoznacznie stwierdzić czy oferta jest dobra czy nie i niekoniecznie ta z najwyższą wyceną jest najlepsza. Każda oferta jest zupełnie inna i każda ma swoje plusy i minusy.

Postanowiliście rozwijać Spontime w Doline Krzemowej. Dlaczego nie w Polsce?

Planujemy, aby Spontime stało się aplikacją globalną, a nie ma wątpliwości, że Dolina Krzemowa jest miejscem gdzie startupy rozwijają się najszybciej. Jako technologiczna stolica świata, jest miejscem licznych konferencji czy ważnych wydarzeń międzynarodowych, przyciągając tłum kreatywnych ludzi i statupów, największych inwestorów, a także ogólnoświatowe media. Co więcej, ponieważ chcielibyśmy najpierw skupić się na rozwinięciu Spontime w Stanach Zjednoczonych, warto być na miejscu. Amerykanie chętnie testują nowe produkty i podchodzą do nich z dużym zainteresowaniem i entuzjazmem. Nie ma wątpliwości, że świat wciąż czerpie inspiracje ze Stanów Zjednoczonych,  a więc mamy nadzieję, że jeśli Spontime przyjmie się w USA, szybko rozwinie się również w kolejnych krajach.

Trzymamy kciuki! Powodzenia! 

Komentarze Dodaj komentarz Anuluj

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Dodaj komentarz za pomocą formularza powyżej