Powrót

Stanowisko na temat projektu Dyrektywy w sprawie niektórych aspektów umów o dostarczanie treści cyfrowych


8 lutego 2016

Brak komentarzy

Departament Gospodarki Elektronicznej Ministerstwa Rozwoju pracuje nad stanowiskiem Rządu RP w sprawie wniosku Komisji Europejskiej o przyjęcie Dyrektywy w sprawie niektórych aspektów umów o dostarczanie treści cyfrowych. Startup Poland został poproszony o zajęcia stanowiska w sprawie tego wniosku i projektu Dyrektywy. Nie dostaliśmy na to wiele czasu, bo niecałe 24h, ale udało nam się podkreślić główne ryzyka jakie projekt Dyrektywy w sprawie niektórych aspektów umów o dostarczanie treści cyfrowych mógłby mieć na działalność startupów. Nasze stanowisko przekazaliśmy do Ministerstwa Rozwoju w wyznaczonym terminie 3 lutego, chwilę przed oznaczoną jako godzina „0”, godziną 18.

Pod lupę wzięliśmy przede wszystkim definicję treści cyfrowych, kryteria zgodności treści cyfrowych z umową o ich dostarczenie, a także ciężar dowodu spoczywający na dostawcy, że treści cyfrowe są zgodne z umową.

Odnośnie definicji „treści cyfrowych”, zaproponowanej w projekcie Dyrektywy w sprawie niektórych aspektów umów o dostarczanie treści cyfrowych, uważamy, że jest ona za szeroka i obejmuje usługi, które treściami cyfrowymi nie są.

Objęcie usług definicją „treści cyfrowych” jest ryzykowne z uwagi na częste zmiany funkcjonalności usług w trakcie korzystania przez konsumenta z danego produktu już po zawarciu umowy. Poza tym w przypadku usługi umożliwiającej tworzenie, przetwarzanie lub przechowywanie w formie cyfrowej danych dostarczonych przez konsumenta , nie obejmowała ona usług dostarczanych do konsumenta, a takie przecież mogą pochodzić od dostawcy, u niego zostać stworzone, przetworzone, przechowywane i przez niego udostępnione. Nasze zastrzeżenia dotyczyły też zawartego w propozycji definicji „treści cyfrowych” sformułowania „inne formy interakcji takich danych”  –  uznaliśmy je za zbyt ogólne, co może powodować duże trudności interpretacyjne i dowodowe.

W definicji „treści cyfrowych” znajduję się również wyliczenie, zgodnie z którym treści cyfrowe obejmują dane wytwarzane i dostarczane w postaci cyfrowej, jak na przykład pliki wideo, audio, aplikacje, gry cyfrowe i inne oprogramowanie – uważamy, że powinno ono być uzupełnione o  pliki graficzne, będące obrazami cyfrowymi generowanymi w wyniku renderowania przez silniki 3D i VR, które nie są plikami wideo. Taki też postulat przedstawiliśmy w naszym stanowisku.

Przekazaliśmy również Ministerstwu Rozwoju nasze uwagi odnośnie kryteriów zgodności treści cyfrowych z umową o ich dostarczanie. Nasze uwagi dotyczyły kryterium:

–  ilości, jakości, czasu trwania oraz wersji, a także funkcjonalności, interoperacyjności i innych właściwości treści cyfrowych, takich jak dostępność, ciągłość oraz bezpieczeństwo;

– przydatności do szczególnego celu, do jakiego potrzebne są konsumentowi i o którym konsument powiadomił dostawcę w momencie zawarcia umowy, a dostawca to zaakceptował;

– dostarczenia treści cyfrowych wraz z instrukcją i wsparciem technicznym dla konsumenta wymaganymi na podstawie umowy.

Przy kryterium przydatności do szczególnego celu zaakcentowaliśmy, że zapis ten jest zbyt ryzykowny dla działalności startupów i mogący mieć negatywny wpływ na ich działalność gospodarczą. W praktyce to przecież konsument kupując dany produkt ocenia jego funkcjonalność, testuje ją i kształtuje w ten sposób swoje preferencje i decyzje. Uważamy, że takie kryterium może rodzić niewykonalną w praktyce konieczność uzyskiwania od konsumentów deklaracji co do celów użytkowania na przykład aplikacji online.

Natomiast kryterium ilości, jakości, czasu trwania, funkcjonalności, interoperacyjności etc odstaje od rzeczywistości, ponieważ oprogramowanie na dzień zakupu może być bezpieczne, z uwagi na brak na niego exploitów, a przykładowo miesiąc później już bezpieczne nie będzie z uwagi chociażby na działanie osoby trzeciej, która zakłóci funkcjonalność jeszcze do niedawna bezpiecznego oprogramowania i wykorzysta nową, wcześniej niezidentyfikowaną podatność.

Ciężar dowodu spoczywający na dostawcy treści cyfrowych to rozwiązanie, którego nie popraliśmy z uwagi na nasze zastrzeżenia co do sformułowania kryteriów zgodności treści cyfrowych z umową przedstawionych w projekcie Dyrektywy. Nie wyobrażamy sobie, żeby przy przedstawionej w projekcie Dyrektywy redakcji tych kryteriów na dostawcy spoczywał ciężar udowodnienia, że treści cyfrowe są zgodne z umową.

Całość stanowiska można przeczytać, klikając tutaj: Stanowisko Startup Poland re projektu dyretywy w sprawie niektórych aspektów umów o dostarczanie treści cyfrowych

źródło zdjęcia: imagazine.pl

Komentarze Dodaj komentarz Anuluj

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Dodaj komentarz za pomocą formularza powyżej