Powrót

State as a Service: kolejne pomysły Estończyków na państwo XXI wieku


14 grudnia 2017

Brak komentarzy

Już za chwilę najważniejsze po Skypie flagowe estońskie produkty: e-rezydencja i e-państwo zostaną przeniesione do pierwszej na świecie cyfrowej ambasady w Luksemburgu. Estonia z 28 tysiącami nowych obywateli pozyskanymi z sieci i niemal całkowicie scyfryzowaną administracją nie zwalnia: ostatnio wpadła na pomysł zarabiania na kryptotokenach (estcoin). Fenomen tego niewielkiego bałtyckiego kraju zaczął się jednak od spektakularnego fuckupu.

W 2007 atak DDoS (DIstributed Denial of Service) zmusił rząd do wyłączenia internetu w całym kraju. Nie można było zalogować się do stron urzędów państwowych, uniwersytetów, a serwerownie nie odpowiadały. Estonia okazała się nieprzygotowana do wyzwań nowoczesnego świata, a poziom cyberbezpieczeństwa był wręcz opłakany. Gruntowne zmiany były nieuniknione.

W 2013 roku w “rządowe tematy” zaczął bawić się szef największego bałtyckiego software house’u Webmedia (później Nortal) – Taavi Kotka. Kontrakt z dwuletnim zakazem konkurencji wysłał go na dłuższe wakacje od rynku komercyjnych klientów, przyjął więc propozycję poprowadzenia rządowego projektu e-rezydencji. 10 lat później mamy Estonię z podziwianym dziś na całym świecie programem wirtualnego obywatelstwa, który – niczym najlepszy startup – rozwiązuje kluczowe problemy Estonii.

Jest problem, jest rozwiązanie

Taavi Kotka, został rządowym Chief Information Officer (CIO). Kotka zmierzył się z dwoma najważniejszymi gospodarczymi wyzwaniami Estonii: niewielką populacją (1,3 mln obywateli) oraz brakiem dostępu do zasobów naturalnych. Te uwarunkowania osłabiały konkurencyjność Estonii na międzynarodowych rynkach. Odpowiedź na kłopoty była prosta: jeśli chcesz, żeby gospodarka rosła, musisz zwiększyć populację. Podstawowym zadaniem e-rezydencji było umożliwienie niemal każdej osobie na świecie zostanie Estończykiem w ciągu 24 godzin.

W dniu pojawienia się zapowiedzi uruchomienia oficjalnej strony internetowej e-rezydencji w ciągu pierwszych 24 godzin zarejestrowało się kilka tysięcy zainteresowanych rezydentów z całego świata. To potwierdziło sensowność projektu.

Nowych cyfrowych obywateli Estonia potraktowała jak klientów, na poważnie.

Estonia nie osiada na laurach. Nowe pomysły na nowoczesne państwo mają utrzymać kraj w czołówce innowatorów. Estonia uruchamia swoją pierwszą cyberambasadę w Luksemburgu i ma plan zarabiania na kryptotokenach (estcoin). Proceduralnie wprowadzenie tokenów zablokowała na razie decyzja Unii Europejskiej. Powodem jest wejście Estonii do strefy euro w 2011 roku i zobowiązanie się do administrowania obiegiem tylko jednej waluty.  

Estonia – jak to działa?

E-rezydenci Estonii  to grupa 28 tys. obywateli 140 różnych krajów. Proces aplikacji o e-rezydenturę trwa tu jeden dzień, kosztuje 4 EUR miesięcznie (koszt wynajęcia skrytki pocztowej do wykorzystania jako estoński adres przedsiębiorstwa) i daje dostęp do przywilejów jednolitego rynku europejskiego.

Cyfrowe ID obywateli Estonii i e-rezydentów pozwala na zdalny dostęp do wszystkich estońskich urzędów i zapewnia najwyższy poziom bezpieczeństwa (reguła trust-by-design). Dzięki elektronicznemu ID Estończycy głosują online, podpisują dokumenty cyfrowo, korzystają z transportu publicznego, leczą się i kontaktują z bankami.

System e-państwa działa na zasadzie zminimalizowania kontaktu z obywatelem. Jeśli raz nawiążesz kontakt z administracją publiczną np. żeby zapłacić podatek lub zapisać się do przedszkola, urzędy nie będą więcej prosić Cię o Twoje dane (reguła once-only).

99% usług, które państwo świadczy obywatelom to usługi cyfrowe. Fizyczna obecność w urzędzie jest konieczna jedynie przy zawieraniu związku małżeńskiego, w momencie rozwodu i sprzedaży nieruchomości.

Magdalena Beauchamp, ak

autor zdjęcia: Jaanus Jagomagi

Komentarze Dodaj komentarz Anuluj

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Dodaj komentarz za pomocą formularza powyżej