Powrót

Umowy inwestycyjne w startupach to niemal oddzielna specjalizacja prawna


6 lipca 2017

Brak komentarzy

Rozmowa z Tomkiem Snażykiem, Partnerem Zarządzającym Trio Legal Snażyk Granicki.

W  niedawnym wywiadzie dla innPoland, Julia Szopa, Prezes Startup Poland, wspomniała o Twojej kancelarii jako „specjalizującej się w start-upach”. Od jak dawna „robicie w startupach”?

Tomek Snażyk, Partner Zarządzający Trio Legal Snażyk Granicki: – Od jakichś pięciu lat. Zaczęliśmy zanim jeszcze startupy zaczęły pojawiać się w społecznej świadomości w Polsce. Początkowo współpracowaliśmy z amerykańskim partnerem,  a w późniejszym okresie, wraz z rozwojem branży, skupiliśmy się na działaniach na własną rękę. 

We wspomnianym wywiadzie pojawiła się opinia, że: „jako młody sektor niewielu mamy specjalistów od due diligence start-upów, którzy zjedli zęby na setkach transakcji.” 

To prawda, ale problem jest szerszy. Dotyczy nie tylko due diligence, którego specyfika w sektorze nie jest znów aż tak bardzo odmienna od innych sektorów, ale np. umów inwestycyjnych, które stanowią niemal odrębną specjalizację. Takie umowy mają swoją terminologię (często zapożyczoną ze Stanów), swój tryb negocjacji, ale przede wszystkim – specyficzne mechanizmy, które jeszcze niedawno były nad Wisłą kompletnie nieznane, a cały czas bywają nierozumiane. Niestety, także wśród części prawników. Sytuacja jednak powoli się poprawia. Rynek prawniczy, jak każdy inny, dostosowuje się do potrzeb klienta i dostrzegamy już lepsze zrozumienie (zarówno wśród klientów, jak i kolegów z branży) mechanizmów takich jak „drag along”, czy różnice pomiędzy participating i nonparticipating liquidation preference.

Warto też wspomnieć, że startupy poza problemami specyficznie startupowymi,  mają też problemy branżowe. Często to właśnie tutaj pojawiają się prawdziwe wyzwania. Innowacyjne firmy z branży finansowej czy ICT borykają się z często naprawdę szczegółowymi regulacjami, które w ogóle nie przewidziały możliwości istnienia konkretnego modelu biznesowego. Okazuje się więc, że trzeba nie tylko zbadać ryzyka, ale tez „ubrać” projekt w ramy prawne, tak aby był legalny i aby jednocześnie zachować jego biznesowy sens.

Ostatnią sprawą decydującą, o tym, że startupy mają trochę trudniej, są oczywiście pieniądze. Kiedy odpala się biznes, każdy grosz się liczy. Niestety, standardowe pokrycie kosztów kilkudziesięciu godzin pracy kancelarii nad umową inwestycyjną, jest trudne, a czasem w ogóle niemożliwe. Jednocześnie, muszę przyznać, że dostrzegam wyraźny wzrost świadomości prawnej u młodych przedsiębiorców. Oni już zwyczajnie wiedzą, że warto zatrudniać dobrych prawników. Dlatego też, często wychodzimy naprzeciw potrzebom startupów i oferujemy różne nietypowe formy rozliczeń, np. płatność dopiero po zamkniętej rundzie finansowania.

Jakie są najczęstsze albo najgroźniejsze problemy, którym można zapobiec, mając dobrą umowę inwestycyjną?

Nie wiem, czy można powiedzieć, jakie problemy zdarzają się statystycznie najczęściej. Żeby taki problem zaistniał, musimy mieć jednocześnie nieporozumienie między wspólnikami i brak regulacji umownej, która to nieporozumienie by gasiła. Czasem to właśnie ten brak regulacji umownej jest źródłem samego problemu. Proszę mi uwierzyć, ludzie zwyczajnie zapominają, na co się umówili. Czasem nawet bez złej woli. Po prostu, po roku nie pamiętają już, że mieli np. zrewidować wynagrodzenia Zarządu. Ale zostawmy tę krótką dygresję. Zmierzałem do tego, że trudno sporządzać statystykę częstotliwości, bo większość problemów ma swoją indywidualną specyfikę. Źródłem problemu, obok braku (lub wadliwości) regulacji umownej, jest zawsze jakaś konkretna sytuacja – zachowanie (działanie, którejś ze stron albo brak takiego działania). To są rzeczy, które trudno pokategoryzować.

Łatwo natomiast wskazać niektóre najgroźniejsze sytuacje. Świetnym przykładem jest nieoczywista dla wielu funderów rzecz, tzn. ułożenie procesów decyzyjnych w spółce. Poprzez przeniesienie kompetencji do podejmowania niektórych decyzji z poziomu Zarządu na poziom Zgromadzenia Wspólników i jednoczesne ustalenie „odpowiedniego” minimum głosów oddanych „za” uchwałą. Tym sposobem inwestor mający nawet mniej niż 10% udziałów w spółce, może uzyskać efektywne prawo veta w odniesieniu do wszystkich istotnych decyzji podejmowanych w spółce.

Innym przykładem jest problem tzw. rozwodnienia. To sprawa bardzo trudna, ale w niektórych sytuacjach przyjmuje się, że dopuszczalne jest podniesienie kapitału zakładowego bez zgody mniejszościowego wspólnika. Jeśli połączymy to z istotną dysproporcją w funduszach wspólnika większościowego i mniejszościowego, możemy spotkać się z efektywnym i bardzo istotnym obniżeniem udziału w spółce. Mówiąc wprost – wspólnikowi z jego 15% udziałów może zostać 1,5%.

Rozumiem, że reprezentujecie nie tylko funderów w relacjach z inwestorami?

Oczywiście, przecież poza relacjami z inwestorem, musimy pamiętać też o relacjach pomiędzy funderami (często zanim pojawi się inwestor). Przykładowo, zakaz konkurencji founderów zapisany bez wskazania zakresu terytorialnego mógł sprawić, że jeden z założycieli bez wiedzy drugiego rozpocznie rozwój niemal identycznego rozwiązania, w ramach innej spółki na rynku niemieckim.
Natomiast z perspektywy inwestora mieliśmy np. dopuszczalność sprzedaży IP (czyli praw własności intelektualnej) do oprogramowania wytworzonego przez spółkę bez zgody inwestora. To w praktyce oznaczało sprzedaż przedsiębiorstwa, choć nieprzeprowadzoną wprost.

Udało się jakoś rozwiązać ten problem IP?

Ten konkretny problem udało się rozwiązać, wykazując działalność na szkodę spółki, uzyskując zabezpieczenie i w efekcie zyskując czas na kolejne działania. Ale nie zawsze się musi udać. Bywają sprawy niemal niemożliwe do rozwiązania i dlatego tak ważna jest dobra umowa. Poza tym pamiętajmy, że zapobieganie problemom zawsze jest dużo tańsze niż ich rozwiązywanie, kiedy już wybuchnie pożar.

Dużo szerzej o podstawowych problemach związanych z umowami inwestycyjnymi piszemy w naszym ostatnim podręczniku, który wydaliśmy wspólnie z bankiem PKO.

Jakie jeszcze publikacje dla startupów udostępniacie?

Publikujemy też sporo mniejszych materiałów kierowanych do startupów m.in. na blogu Startup Poland  Ale mamy też za sobą dość kompleksową publikację przygotowaną w ramach Koalicji na rzecz Polskich Innowacji – „Start-up Handbook. Co start-upy powinny wiedzieć o przepisach prawa?”

Czego życzyłbyś polskim funderom?

Żeby dzięki swoim projektom zmieniali świat na lepsze i żeby robili przy tym grubą kasę. No i oczywiście, żeby nie bali się prawników 😉

Materiał partnera TRIO LEGAL SNAŻYK GRANICKI

Logo Trio Legal Snażyk Granicki

Komentarze Dodaj komentarz Anuluj

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Dodaj komentarz za pomocą formularza powyżej