Powrót

W Dolinie Krzemowej nie ma miejsca na przekręty


14 czerwca 2016

Brak komentarzy

O sile networkingu, polskich sukcesach i stawianiu pierwszych kroków w Dolinie Krzemowej rozmawiamy z Martą Zucker, autorką książek  „Igrzyska talentów w Dolinie Krzemowej” oraz „Kobiety globalne w świecie start-upów”.

Papierowe wydanie „Igrzysk talentów w Dolinie Krzemowej” rozeszło się na pniu. Co to dla Ciebie znaczy?

Jest mi bardzo miło, ale tak naprawdę to nie jest moja zasługa, tylko moich rozmówców. Są to pracowici i mądrzy ludzie, którzy dużo osiągnęli.

W Twojej książce znalazły się wywiady z założycielami sześciu polskich firm: UXPin, Estimote, Growbots, Spray Network Inc., Robotics Inventions i Oort. Skąd taki właśnie wybór i jak dotarłaś do swoich rozmówców?

Wywiady do pierwszej książki przeprowadzałyśmy razem z Magdą Bryzek. Chciałyśmy przede wszystkim dotrzeć do firm, które działają w Dolinie Krzemowej. Nasi rozmówcy polecali się nawzajem. Poznawałyśmy też środowisko dzięki „dolinowemu” networkingowi.

Jakie były pierwsze kroki w Dolinie Krzemowej firm, z szefami których rozmawiałyście w „Igrzyskach…”?

Na pewno część z nich korzystała z programów akceleracyjnych, wsparcia instytucji i z mentoringu. Na przykład UXPin przeszło przez akcelerator Blackbox, Marcin Treder współpracował też z Piotrem Wilamem. Jakub Krzych (z Estimote – przyp. red.) przeszedł przez Y Combinator, Kamil Kuchta (Spray Network Inc.) i Marek Sadowski (Robotics Inventions) korzystali z pomocy Programu US-Polish Innovation Hub i z pomocy Pana Profesora Piotra Moncarza. Greg Pietruszyński ze swoim start-upem Growbots przeszedł przez akcelerator 500 Startups. Na pewno wszyscy stawiali na networking. O sile networkingu bardzo ciekawie opowiada Radek Tadajewski (Oort ).

Wiele polskich firm marzy o podbiciu Doliny Krzemowej i wejściu na amerykański rynek. Jak to się przekłada na rzeczywistość? Czy polskie firmy są widoczne w Dolinie Krzemowej , czy wciąż są to rodzynki? 

Firm polskich jest rzeczywiście coraz więcej, ale wciąż mam poczucie, że mogłoby nas być znacznie więcej. Natomiast te firmy, które znam naprawdę świetnie sobie radzą na rynku w Stanach.

Czy w ogóle w Dolinie Krzemowej istnieje taka kategoria jak „narodowość startupów”. Czy startupy z Polski funkcjonują jako grupa?

W Dolinie Krzemowej to nie działa w ten sposób. To miejsce jest po prostu otwarte na kreatywnych, innowacyjnych ludzi z całego świata niezależnie od tego skąd pochodzą. Dolina to miejsce wielokulturowe; również zespoły, w których się tu pracuje są kulturowo zróżnicowane. Ja skupiłam się w swojej książce na polskich firmach ze względu na moje pochodzenie, ale takie kategorie tutaj nie mają znaczenia.

Łatwo jest w Dolinie skorzystać z dobrodziejstw networkingu? Czy ktoś kto przyjechał dopiero do Stanów ma szansę się w tym szybko odnaleźć?

Ja sama przyjeżdżając do Doliny Krzemowej musiałam się nauczyć, w jaki sposób wyszukiwać takie wydarzenia. Spotkań networkingowych jest bardzo dużo. Można je wyszukać przez Facebooka, bardzo popularny w Stanach MeetUp czy też przydatną stronę Eventbrite. Polecam też po prostu rozmawiać z ludźmi. Niektóre spotkania są płatne, na innych zostawia się bardzo symboliczne kwoty, ale jest też sporo imprez darmowych.

Jakie talenty są premiowane w Dolinie?

Founder (założyciel startupu) musi wierzyć w swój pomysł, wiedzieć do kogo jest skierowany i jak ma się ten pomysł rozwijać. Na pewno liczą się też cechy osobowe. Moi rozmówcy podkreślali, że inwestorzy często chcą po prostu polubić osobę, w którą inwestują. Oczywiście ważny jest też odpowiedni timing czyli wstrzelenie się w odpowiedni trend.

Spotkałaś w Dolinie głodnych wyzwań programistów, PM-ów czy Product Ownerów?

Tak, oczywiście. Spotkałam ludzi, którzy przyjeżdżają do Doliny niekoniecznie chcąc od razu zakładać startupy, ale szukają po prostu ciekawej pracy lub stażu. To jest dobry sposób na swoją karierę. Praca w zespole w Dolinie może być bardzo rozwijająca. Ważne jest, żeby się do takiego przyjazdu solidnie przygotować już w Polsce, żeby nie zaczynać rozglądać się dopiero po wyjściu z samolotu. Najlepiej wcześniej umówić sobie spotkania z potencjalnymi pracodawcami. Bardzo popieram taką przedsiębiorczość. Nie wszyscy muszą przecież zakładać startupy.

Wiele mówi się o dobrym klimacie dla innowacji, który panuje w Dolinie. Co to tak naprawdę oznacza?

Dolina jest miejscem wielokulturowym, otwartym na innowacyjność, na nowe pomysły, na drugiego człowieka. A także panuje tu kultura wzajemnego wsparcia oraz zaufania biznesowego. To są bardzo istotne czynniki. W Dolinie Krzemowej nie ma miejsca na przekręty. Jeśli ktoś będzie próbował tak grać, to uderzy w ścianę.

Przed wydaniem „Igrzysk…” zawodowo zajmowałaś się tematami dość odległymi od startupów. Dlaczego w ogóle zainteresowało Cię  to środowisko?

Dwa lata temu przeprowadziłam się do San Francisco i zaczęłam się rozglądać wokół siebie. Zaciekawiło mnie środowisko startupowe w Bay Area Spotkałam pana prof. Piotra Moncarza. Ludzie ze środowiska startupowego zafascynowali mnie otwartością  umysłów, nieszablonowym sposobem myślenia i szerokim spojrzeniem na świat.

Napisałaś też książkę o kobietach w Dolinie Krzemowej „Kobiety globalne w świecie start-upów”: czy widoczne są tam dysproporcje w strukturze zatrudnienia?

Kobiet w świecie startupów,w świecie IT jest mniej niż mężczyzn. W Dolinie w sektorze IT około 30 proc. zatrudnionych stanowią kobiety. Zaczyna się o tym coraz głośniej mówić. Pojawia się coraz więcej programów, których celem jest wspomaganie dziewczyn w IT, a także informowanie młodych dziewczyn dlaczego warto studiować STEM (Science, Technology, Engineering, Mathematics). W tych programach uczestniczą również największe firmy technologiczne. Organizowane są także na przykład darmowe kursy programowania dla kobiet. Miejmy nadzieję, że ta dysproporacja damsko -męska się szybko zmieni. Te kobiety, które już pracują w branżach technologicznych radzą sobie świetnie.

Dziękuję za rozmowę!

Zucker tło

Marta Zucker jest blogerką (http://martazucker.innpoland.pl/ i autorką dwóch książek o startupach w Dolinie Krzemowej: „Igrzyska talentów w Dolinie Krzemowej” i„Kobiety globalne w świecie start-upów” . Pracuje również jako niezależna konsultatka i analityk rynku startupów o w Dolinie Krzemowej,  Na co dzień mieszka w San Francisco. 

Rozmowę przeprowadziła Agata Kowalczyk

Komentarze Dodaj komentarz Anuluj

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Dodaj komentarz za pomocą formularza powyżej