
Ogłoszenie przez Komisję Europejską prac nad EU-Inc zostało przyjęte w środowisku startupowym z dużym entuzjazmem. Nic dziwnego – od lat fundusze venture capital i founderzy z całej Europy apelują o stworzenie jednolitej, paneuropejskiej formy prawnej, która umożliwi budowanie globalnych firm bez konieczności wyprowadzania ich do Stanów Zjednoczonych.
Problem w tym, że obecna propozycja Komisji wydaje się rozmijać z pierwotnym założeniem.
Czego potrzebował ekosystem?
Postulat był jasny: stworzyć tzw. „28. reżim” – jednolitą strukturę prawną działającą ponad krajowymi systemami, analogiczną do roli, jaką w USA pełni Delaware.
Dlaczego to takie ważne?
Bo venture capital opiera się na standaryzacji:
- jednolitych umowach inwestycyjnych,
- przewidywalnych prawach inwestorów,
- prostych i szybkich procesach inwestycyjnych,
- jasnych zasadach wyjścia z inwestycji.
To właśnie dzięki tym cechom Delaware wygrało konkurencję między stanami USA i stało się domyślną jurysdykcją dla startupów.
Europa takiego zwycięzcy nie ma.
Co proponuje Komisja Europejska?
Zamiast jednego, ponadnarodowego reżimu, obecna propozycja zmierza w kierunku ram prawnych, które mają być implementowane przez poszczególne państwa członkowskie.
W praktyce oznacza to:
- różnice w implementacji między krajami,
- brak pełnej przewidywalności dla inwestorów,
- utrzymanie fragmentacji rynku,
- dalsze komplikacje prawne dla startupów działających transgranicznie.
To rozwiązanie stoi w sprzeczności z głównym celem EU-Inc, jakim miała być standaryzacja.
Dlaczego to nie wystarczy?
Startupy nie potrzebują kolejnej opcji do wyboru. Potrzebują jednej, domyślnej ścieżki.
Jeśli EU-Inc stanie się jedynie „nakładką” na 27 systemów prawnych, nie rozwiąże kluczowego problemu – braku jednolitego rynku kapitału dla spółek technologicznych.
W takiej sytuacji najbardziej ambitni founderzy nadal będą wybierać Delaware:
- bo jest szybciej,
- bo jest prościej,
- bo inwestorzy to rozumieją,
- bo działa globalnie.
Co należy zrobić?
Aby EU-Inc spełniło swoją rolę, potrzebne jest podejście bardziej odważne i konsekwentne:
- Prawdziwy 28. reżim – niezależny od krajowych systemów prawa spółek.
- Pełna standaryzacja dokumentacji – w tym europejski odpowiednik umowy YC SAFE.
- Jednolity system sądowniczy lub arbitrażowy dla sporów inwestycyjnych.
- Prostota wdrożenia – rejestracja spółki w ciągu dni, nie miesięcy.
- Akceptacja przez globalnych inwestorów jako standardu inwestycyjnego.
Stawka jest wysoka
EU-Inc to nie jest techniczna zmiana legislacyjna.
To decyzja o tym, czy Europa chce budować własne globalne firmy — czy nadal będzie je eksportować na etapie rejestracji.
Dziś wiele najlepszych europejskich startupów powstaje „na papierze” w USA.
Nie dlatego, że chcą — ale dlatego, że muszą.
Jeśli EU-Inc nie rozwiąże problemu standaryzacji, ten trend się utrzyma.
Podsumowanie
Inicjatywa Komisji Europejskiej to ważny krok. Ale w obecnym kształcie — niewystarczający.
Europa nie potrzebuje kolejnego kompromisu między państwami członkowskimi. Potrzebuje rozwiązania, które wygra z Delaware.
I to nie w teorii — tylko w praktyce.